Zdrowiewkrakowie.pl

Imprezy

« Maj »
Pn Wt Śr Cz P So Nd
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Popularne

Nowe komentarze

Dyskusje

Reklama
Reklama

Głos Kibica

Przyczytaj również

Komentarze (1)

Kolędnicy z Burletki

czytane 365 razy
Kolędnicy z Burletki
Chodzą od domu do domu, śpiewając stare, zapomniane już kolędy i pastorałki. Są dumni, że podtrzymują tę piękną tradycję kolędowania.
W 2001 roku Krzysztof Rakoczy i jego kuzyn Krzysztof Krupa założyli w Kornatce (na terenie przysiółka Burletka) Grupę Kolędniczą. Razem z ośmioma innymi osobami zrobili wtedy pierwszą szopkę, odwiedzając mieszkańców Kornatki i blokowiska w Dobczycach.
 
- Jak byliśmy dziećmi, przychodziły do nas grupy kolędnicze z sąsiednich wiosek i śpiewały, stąd też wziął się pomysł, by taką grupę założyć – mówi Łukasz Rakoczy (brat Krzysztofa), który od 2006 roku zajmuje się organizacją występów grupy.

Przez te jedenaście lat wielokrotnie zmieniał się jej skład – jedni odchodzili, a na ich miejsce przychodziły nowe osoby. Dziś grupa liczy dwunastu członków, głównie są to około trzydziestoletni mężczyźni.
Kolędnicy z Burletki w swoim repertuarze mają stare, dawno już zapomniane kolędy i pastorałki, które wyszukują w kantyczkach, m.in. „Powstań Dawidzie”, „Pastuszkowie Bracia Mili”, „Nie masz to, nie masz”. Grupa nie tylko śpiewa, ale i gra na instrumentach, takich jak: akordeon, trąbka, klarnet, saksofon i bęben.
Od samego początku działają sami, bez jakiegokolwiek patronatu ośrodka kultury, czy parafii. Do występów przygotowują się przez cały rok, spotykając się raz w tygodniu na próbach. Od listopada natomiast zaczynają intensywniej już ćwiczyć na dwóch próbach tygodniowo.

- Zawsze zaczynamy kolędować w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, w Uroczystość św. Szczepana – mówi Łukasz Rakoczy. - Najpierw w naszej wsi, potem jedziemy do Dobczyc, a na koniec do Myślenic. Tym razem chodziliśmy z kolędą przez dziesięć dni, oprócz Sylwestra i Nowego Roku. Cztery dni kolędowaliśmy na osiedlu bloków w Dobczycach, cztery dni w Myślenicach, a dwa w domach prywatnych. Kiedy zaczynamy kolędować, zwykle wchodzimy na klatkę schodową i gramy na każdym piętrze około dziesięć minut. Czasem ludzie zapraszają nas też do mieszkań. Jeśli natomiast mamy zaproszenie do domu prywatnego, to przeważnie nasz występ trwa tam około godziny.

Takich zaproszeń do mieszkań i domów jednorodzinnych kolędnicy mają coraz więcej. Ludzie czekają na ich występy.

W tym roku Grupa Kolędnicza z Burletki pomagała także zbierać pieniądze na budowę kościoła w Trzemeśni. Przez osiem dni kolędnicy chodzili razem z Rada Budowy Kościoła po całej parafii i śpiewali przy każdym domu, a radni do puszek zbierali pieniądze.

Rok 2012 jest dla Kolędników z Burletki przełomowy. Po raz pierwszy wystąpili bowiem na przeglądzie - 15 stycznia pojawili się na Powiatowym Przeglądzie Grup Kolędniczych w Myślenicach, gdzie otrzymali wyróżnienie. – Napisałem scenariusz i przebrani w tradycyjne, własnoręcznie wykonane stroje kolędnicze, wystawiliśmy na scenie „Pastuchów z Dziadem” – mówi Łukasz Rakoczy. - W przyszłym roku wybieramy się do Chrzanowa na Małopolski Przegląd Grup Kolędniczych Herody.


Anna Piątkowska-Borek

Komentarze Komentarze

2012.02.09
10:21
Link JAN napisał(-a):
byłem na przeglądzie i bardzo mi się podobało orginalnie i śmeznie bardzo się uśmiałem przy scenie z dziadem pozdrawiam JAN

Napisz komentarz Napisz komentarz

Imię lub pseudonim
Proszę podać swoje imię lub pseudonim.
Twój e-mail
Twój e-mail (powtórz)
Komentarz
Proszę napisać treść komentarza.

Przepisz znaki z obrazka